|
Janusz Misiewicz
Urodziłem się 37 lat temu w Marcinkowicach i mieszkam tu do dziś. Obserwuję, jak przez te lata nasza wieś zmienia swój wygląd na lepsze. Do niedawna nie było bieżącej wody. Teraz czekamy na kanalizację. Mieszka mi się tutaj dobrze i spokojnie. Nie angażuję się w życie wsi, bo większość dnia spędzam w pracy. Na odpoczynek i wyjście mogę sobie pozwolić tylko w weekendy. Przez cały letni sezon na naszym stadionie odbywają się różne imprezy, są rozgrywane mecze. Gorzej jest zimą. Wiem, że w dawnej świetlicy urządzono siłownię i część młodych chłopaków tam spędza wolny czas. Natomiast osoby z innymi zainteresowaniami nie mają gdzie się podziać.
Adrian Schab
Przeprowadziłem się do Marcinkowic z Wrocławia. Mieszkamy tutaj już rok. Wybrałem tę wieś ze względu na dobrą infrastrukturę i dogodny dojazd do pracy we Wrocławiu. Nigdy nie wróciłbym do mieszkania w blokach. Moje dzieci czują się tutaj bezpiecznie i swobodnie. Nie ma żadnych konfliktów między starymi a nowymi mieszkańcami. Jeszcze we Wrocławiu grałem w piłkę w “Polonii”, a teraz w marcinkowickim “Sokole”. Dzięki temu zyskałem wielu nowych przyjaciół. Jeżeli czegoś mi brakuje, to utwardzonych dróg w nowej części wsi.
Czesław Żurowski z 2,5-rocznym wnukiem Kacprem
Przeniosłem się tutaj z Oławy, gdzie miałem duży dom. Ale kiedy syn wyprowadził się do Tczewa, przyszedł czas na zmiany. Marcinkowice wybrałem nieprzypadkowo. Jestem geodetą i z tej racji mam dobre rozeznanie w planach rozwojowych różnych miejscowości, plusach i minusach mieszkania w tym miejscu. Plusy przeważają. Lubię sport, aktywne życie. Mamy w Marcinkowicach przyzwoite korty tenisowe przy stadionie “Sokoła”. Spotyka się tam często sześciu “dorosłych panów” - i gramy. Czasem dla relaksu wypijemy piwko, pogadamy. Lubię też pracować w ogródku. Jest mi tutaj po prostu dobrze.
Tekst i fot.: Jacek Placety Gazeta Powiatowa
|